sobota, 23 stycznia 2010

ten dejz

Minęło zaledwie 10 dni od pierwszego posta, a ja mam wrażenie jakby minęło kilka miesięcy ;3

... ten czas.



Piszę bo chciałbym was poinformować o czynach spontanicznych, odwołaniu do Łony - My się skądś znamy? ...

Nie macie czasami takiej jakieś nieodpartej chęci powiedzieć coś jakiemuś nieznajomemu. Ja jeżdżę już jakiś czas pociągiem i nieraz widziałem nie wiem po prostu dziewczynę o niebiańskich oczach i miałem ochotę jej to powiedzieć, ale nie miałem odwagi.

Naturalnie jestem starszy, jest mi teraz trochę łatwiej.Efektem tego jest zostawianie ludziom w pociągach różnego rodzaju wiadomości, kartek.

Tak dla przykładu dziś napisałem na starym bilecie.

"Ma Pani fantastyczne paznokcie. Jak to mawia moja Mamuśka - zadbane dłonie to podstawa =) życzę miłego wieczoru =) "

Mnie właściwie nic to nie kosztowało... a nawet na tym zyskałem - niesamowitą dawkę adrenaliny... myślę, że to może zacząć mnie uzależniać.

Ta Pani/dziewczyna miała naprawdę genialne paznokcie - długie, i cholernie zadbane, skórki etc. Dzięki tej małej karteczce, ona przeżyła jakąś małą, miłą przygodę, będzie miała o czym opowiadać znajomym, rodzinie etc., a ja po prostu dostałem od Pana Stefana dawkę energii ;d

Jak to się właściwie zaczęło? Jechaliśmy z Aenem pociągiem, i ten zaproponował tuż przy Koluszkach, by zostawić numer na szybie pociągu, takiej dziewczynie która nas 'zainteresowała' swoją osobowością, zachowaniem. Tak też zrobiliśmy...

Innym razem jadąc pociągiem napisałem:

"Kręć się jak jakiś film" fisz

gudig9 + google = me, i'm not


Chodziło im o to, by grupka młodzieży która tam siedziała, weszła na bloga, ale nie chciałem tego zrobić tak wprost. Wyszedłem z pociągu i długo się zastanawiałem nad tym co zamierzam zrobić, co gorsza, zamierzałem się poddać. Ale stwierdziłem - pieprzyć wszystko kuźwa, chcesz wrócić do domu i stwierdzić, że jesteś frajer, bo nie masz odwagi przylepić ludziom kartki, ludziom którzy Cię nie znają i nigdy więcej się nie spotkacie? - i przylepiłem... ich mina bezcenna, moja radość też.

Ale po co właściwie to robić? Tylko po to... by przełamać jakąś taką barierę. By sprawić komuś przyjemność... by wywołać na czyjejś zabieganej twarzy uśmiech.

Dla kogoś może być to normalne, ale dla mnie nie jest, dlatego o tym piszę, dlatego chcę przełamywać siebie, swoje bariery.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz